sobota, 7 stycznia 2012

What Ever Happened To Baby Jane ?

Joan Crawford i Bette Davis
Co się zdarzyło Baby Jane ?
(What ever happened to Baby Jane ? )
1962 r
Bette Davis i Joan Crawford w rolach głównych.Horror, thriller, dramat. Na podstawie powieści Henry Farrella.

Nominacje do Złotego Globu, BAFTA, nominowany do Oscara w 5 kategoriach - otrzymany tylko jeden - za kostiumy...

I o to  film, który napewno zasługuje na miejsce na pierwszej stronie mojego bloga. Jeszcze rok temu pisałabym Wam w nieskończoność o Vivien Leigh i wojnie secesyjnej. Teraz, moje serce należy do Davis. Nie mogę na razie sobie wyobrazić, żeby którakolwiek jej późniejsza produkcja była równie dobra co ta, więc może rok 2012 będzie należał tylko do Baby Jane ?

 Historia zaczyna się w roku 1917. Poznajemy jedną z małoletnich sióstr, Baby Jane na scenie podczas występu, uwielbianą przez tłumy, oraz jej zazdrosną siostrę Blanche zza kulis. Akcja przenosi się do roku 1935. Baby Jane to już podstarzała i zapomniana przez wszystkich gwiazda, która jeszcze nie wyrosła ze swoich dziecięcych hitów i lalek ze swoją podobizną. Blanche, wielka gwiazda Hollywoodu, pamiętana i kochana przez wszystkich, przykuta do wózka inwaidzkiego, całkowicie zależna od swojej siostry.
 Początek niepozorny, ale z każdą kolejną sceną historia robi się naprawdę przerażająca i dramatyczna.

 Jest genialnym obrazem i studuim dwóch różnych i skrajnych przypadków psychologicznych. Film działał na mnie tak jak pierwszy raz widziałam Misery, czy Milczenie Owiec. Żaden z filmów z ostatnich 3 lat tak mnie nie trzymał w napięciu. Jeszcze teraz dostaję gęsiej skórki, kiedy wracam do sceny kiedy Jane (B.Davis)  dosłownie mówi głosem swojej siostry Blanche... brrr!  Ucztą dla widza jest oczywiście sama Bette Davis, jej charakteryzacja wręcz mnie zaszokowała. O Crawford nie mogę się wypowiedzieć, bo miałam przyjemność zobaczyć ją po raz pierwszy, ale całkiem obiektywnym okiem patrząc: Przy Davis w roli czarnego charakteru nikt nie ma szans.


  To film do którego wiele razy jeszcze wrócę. Samą Davis oczarowałam się w filmie Jezebel, ale tym filmem Ona dosłownie rozkochuje w sobie (z pewnością nie postacią, bo gdyby film był bardziej popularny, Baby Jane byłaby chyba najbardziej makabryczną kreacją na Halloween, a dzieci byłyby straszone nią za niezjedzenie obiadu ).

 Przy następnej okazji sprawdzę jak Davis dała radę w innej ekranizacji powieści Farrella What Ever Happened to Cousin Charlotte?. Film o zupełnie innym tytule: Hush… Hush, Sweet Charlotte (ten sam reżyser co Baby Jane - Robert Aldrich). Zastanawiam się jak wiele obie powieści i filmy mają ze sobą wspólnego. Do tej pory nie trafiłam nigdy na ten film jako kontynuacja czy częśc jakiejś sagi Farella. Może sukces nie jest powtórzony przez źle dobrany duet ?
Przy realizacji Baby Jane, dużą sensacją były Crawford i Davis w duecie na ekranie. Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale obie miały poważny konflikt poza sceną. Przez to też, bardzo mnie rozbawily plotki o tym filmie, gdzie rzekomo w scenie, gdy Baby Jane kopie siostrę, Bette Davis kopnęła Joan Crawford w głowę, w wyniku czego Crawford odniosła rany wymagające założenia szwów. W odwecie Crawford włożyła sobie do kieszeni obciążniki, więc kiedy Davis musiała wlec jej bezwładne ciało, nadwyrężyła sobie plecy. :)

A o to jedna z ''supermocy'' czarnego charakteu (w rzeczywistości do tej sceny użyto głosu Joan, Bette nie była aż tak utalentowana :) )







piątek, 6 stycznia 2012

Breakfast at Tiffany's

Śniadanie u Tiffany'ego (Breakfast at Tiffany's) 1961 r.


W rolach głównych Audrey Hepburn i George Peppard (mnie w ogóle na razie nieznany).
Podstawą scenariusza była książka Trumana Capote z 1958 roku Śniadanie u Tiffany'ego. Ksiązki nie czytałam, ale napewno po nią sięgnę jak tylko lista filmów będzie wyczerpana, a pisanie tego bloga straci dla mnie sens. Nie dlatego, ze po ksiazki siegam niechetnie, ale dlatego, ze brakuje mi dla nich czasu.Domową biblioteczkę napewno uzupełnię o tę pozycję, a kiedyś pewnie ją przeczytam.


Film tak naprawdę absolutnie nie zasługuję na miejsce w pierwszym poście tego bloga. Jest to jednak ostatni film, jaki zobaczyłam ostatniej nocy i moje wrazenia sa jeszcze na tyle swierze, zeby jakkolwiek wypowiedziec sie na temat.
Jestem ogromnie rozraczowana. Film ma miano absolutnego klasyka, aktorka od tej roli zaczęła prawdziwą karierę, a w moim odczuciu scenariusz i role nie dorównują w ogóle chociazby J.Roberts i H.Grant w "Nothing Hill". I właściwie w tą samą półkę powinnam wsadzić oba filmy.
"Śniadanie... " ratuje tylko klimat Nowego Jorku (bo kto go nie kocha!?), muzyka (piosenka "Moon River" i jej akompaniament towarzyszący nam przez prawie cały film) oraz klasa i styl Holly (głownej bohaterki). Nie odradzam nikomu tego filmu, ale nigdy tez nie znajdzie sie na zadnej godnej liscie filmow do polecenia. Film ma jakas magię, ale historia, akcja, napięcie - dosłownie ZADNE. Film magiczny napewno przez m.in pierwszą scenę filmu ( 7 miejsce w rankingu zorganizowanym przez stronę www.yell.com na 10 najlepszych scen wszech czasów 2001), kiedy Holly przegryza croissanta, stojac pod witryna sklepu Tiffany, nad ranem, po calonocnej randce, czy zabawne epizody z klatki schodowej ze skosnookim gospodarzem domu.
Slyszalam, ze film tez nie jest wierny ksiazce, szczegolnie zakonczenie, a wydaje mi sie ze to ta czesc film jest jego calym ''budulcem''. Ponadto pierwowzór postaci Holly miała sklonności biseksualne, mysle że historia jest duzo bardziej seksowna i zwariowana niz udalo sie to pokazac rezyserowi. Tworcy filmu powinni chyba bardziej zaufac Capote, bo niewykluczone, ze film przeszedlby do historii, a mysle ze w polowie XXI wieku wszyscy o nim zapomnimy...


 Absolutnie największy atut filmu. Piosenka "Moon River":


the best of oldies

Blog raczej nie będzie niszowym filmwebem czy indb w wersji pl, ale właśnie tu, a nie nigdzie indziej, chcę się podzielić wrażeniami po perełkach starego kina. Na filmweb chętnie się loguję, bo utknęłam w latach 30-60' kinematografii, a aktywność na portalu pomaga mi w ogarnieciu ostatnich premier (swoją drogą, dokładnie dzisiaj z zaskoczeniem przyjelam informacje, ze juz jest kontynuacja Sherlocka Holmes'a !)
Wpadłam jakiś czas temu w obłęd oglądania staroci. Chyba miedzy innymi trudność w odkopywaniu tych perełek jest taka pociągająca. Nie chce promować piractwa, ale wierzcie lub nie, kupienie w najblizszym Empiku czy Media Markcie dvd "Tramwaj zwany pozadaniem" (A Streetcar Named Desire) graniczy z cudem. Chociaż z tym filmem cud byłby jeszcze możliwy, bo zarówno ściągniącie z sieci, jak i legalny zakup większości filmów (nagradzanych) z Liz Tylor (aktorka naprawdę większości równie znana co Monroe) jest juz chyba wcale niemozliwy.
Mam nadzieję, że blog, będzie dla tych, którze już sporo widzieli i dla tych, którzy dopiero chcą zobaczyć. Blog będzie napewno dobrą wskazówką, dla tych, którzy bez napisów nie zabierają się  nawet za reklamę. Bo sama nie grzeszę angielskim i cokolwiek pojawi się w kolejnych postach - możecie mi ufać - napisy będą dostępne w promieniu jednego kliknięcia. :)